Richard Paul Evans – Stokrotki w śniegu
Autor: Jacek. Data: 6 gru 2011. Kategorie: Literatura piękna, Literatura współczesna, Powieść, Przegląd wg. autorów, Richard Poul Evans

Czy można dostać drugą szansę i rozpocząć wszystko od nowa?
James Kier zginął w wypadku. Tak przynajmniej wszystkim się wydawało.
On sam dowiedział się o własnej śmierci z gazet. Pomyłkę szybko wyjaśniono, ale błąd popełniony przez dziennikarza ucieszył wszystkich znajomych Jamesa.
Nic dziwnego.
Nie był kandydatem na najlepszego przyjaciela. Bezwzględny szef. Rekin biznesu wyznający zasadę – po trupach do celu. Mąż, który zostawia umierającą żonę. Ojciec znienawidzony przez syna.
Czy można zacząć wszystko od nowa?
Wynagrodzić popełnione krzywdy?
Przebaczyć innym i sobie?
Stokrotki w śniegu to piękna, wzruszająca opowieść o sile miłości i nadziei. O tym, że najważniejsza w życiu jest rodzina. Że tylko kochając i będąc kochanym, można odnaleźć własną drogę w życiu.
Fragment książki
„Obniżająca się temperatura sprawiła, że w dolinie opadł smog, zmieniając powietrze w gęstą brązową substancję. Kier siedział w samochodzie, trzymając na kolanach przygotowaną przez Linde listę. O ile w teorii plan odnalezienia wszystkich tych ludzi i wynagrodzenia poczynionych krzywd wydał mu się znakomity, o tyle teraz, kiedy siedział w samochodzie przed domem jednego z nich, pomysł ten nie rysował się już tak kolorowo. Jeśli prawdą jest to, co powiedziała Lmda, zrujnował tym ludziom życie. Jakiego powitania mógł się spodziewać?
Jeszcze raz spojrzał na nazwisko: Eddie Grimes. Nie musiał czytad notatek, by przypomnieć sobie, kim był i co on sam mu zrobił. Grimes był niegdyś właścicielem Grimes Constru-ction, niewielkiej, ale dobrze prosperującej lokalnej firmy budowlanej z dużym potencjałem. Razem z Kierem wystąpił do przetargu na dużą budowę i wygrał. Kier wcale nie potrzebował tego kontraktu. Szczerze mówiąc, miał i tak wystarczająco dużo pracy, ale przegrana zabolała go. Poza.tym nie podobało mu się, że dał możliwość rozwoju potencjalnie niebezpiecznemu konkurentowi. Postanowił zniszczyć tę firemkę z ambicjami. Ponieważ był dobrze przygotowany do przetargu i miał niezłe rozeznanie rynku, wiedział, że problemem przy tym projekcie może być dostępność pewnych materiałów, szczególnie kartongipsów.
Mając duże rezerwy finansowe, Kier wykupił cały zapas tego materiału w rejonie Rocky Mountain. Wystarczająco dużo,
by zaopatrzyć swoje kolejne trzy budowy i sprawić, by w krótkim czasie powstał popyt na ten materiał. Kiedy przyszedł moment, że Grimes potrzebował kartongipsów, żadna z hurtowni w stanie, a nawet w stanach obok, nie zdołała zrealizować zamówienia. Na najbliższą partię musiałby czekać ponad miesiąc. Brak materiałów zatrzymał całkowicie projekt, narażając Grimesa na potężne kary za każdy dzień spóźnienia, kiedy jego ekipy siedziały bezczynnie na placu budowy. W końcu inny wykonawca, który także ucierpiał na manewrze Kiera, powiadomił Grimesa o jego poczynaniach. Przełykając gorycz
upokorzenia, Grimes pofatygował się do biura Kiera, prosząc go, by odsprzedał mu nieco potrzebnego materiału. Kler nie tylko odmówił, ale także zwymyślał konkurenta, wytykając mu błędy w planowaniu projektu. Powiedział mu, że „jest za cienki, żeby grad w tę grę dla dużych chłopców”.
Stopniowo, w miarę jak rosły jego straty, Grimes był zmuszony do zwolnienia pracujących dla niego ludzi, a ostatecznie do porzucenia projektu. To doprowadziło do takich strat, że musiał ogłosić bankructwo. Razem z projektem utracił także swoją reputację. Po takiej porażce już nikt nie chciał współpracować z Grimes Construction.
Budowa została przekazana firmie Kiera, który nie tylko skorzystał z prac wcześniej wykonanych przez ekipę Grimesa, ale także podniósł swoje wynagrodzenie o dwadzieścia procent w porównaniu do oferty wstępnej. W nagrodę za sfinalizowanie projektu Kier sprawił sobie nową willę w Palm Springs.
Jakby tego było mało, po ukończeniu budowy boczna droga prowadząca na wysypisko śmieci została nazwana ulicą Grimesa.
Kiedy jeszcze jego firma dobrze funkcjonowała, Grimes wybudował sobie na wschodnim zboczu doliny piękny dom o powierzchni ponad siedmiuset metrów kwadratowych. Kier przejeżdżał tamtędy z Sara, która aż jęknęła z zachwytu, widząc budynek. Chociaż nie chciał tego przyznać, Kierowi także zaimponował rozmach, z jakim została zaplanowana ta posiadłość. Dom był w stylu francuskim, postawiony w niezwykle malowniczym miejscu, otoczony ścieżkami wyłożonymi kamieniem, ze starannie dobranymi rzeźbami i szpalerem drzewek kumkwatu, ciągnącym się wzdłuż głównej alejki. Kier mógł się jedynie domyślać, że posiadłość przepadła wraz z resztą majątku. Niewielki dom w złym stanie, przed którym właśnie stał, nie mógł się równać z siedzibą konkurenta, którą kiedyś potajemnie podziwiał. Ironia losu, pomyślał Kier. Dom-ruina, a mieszka w nim tak dobry budowlaniec.
Co można powiedzieć człowiekowi, którego się zniszczyło? – zastanawiał się Kier. Jak można naprawić krzywdy? Kiedy tak się namyślał, przyszedł mu do głowy pewien pomysł. Jego firma mogłaby dużo skorzystać na obecności tak utalentowanego budowlańca, jakim był Grimes. Mógł zaoferować mu jakieś wysokie stanowisko, może nawet z możliwością otrzymania pewnego pakietu akcji. A co więcej, te dwadzieścia procent ekstra, które zarobił na sabotażu projektu Grimesa,
pokryłoby koszty zatrudnienia go. Nagle poczuł, że to spotkanie może się udać, że dojdą do porozumienia. Kto wie, pomyślał, może do południa będą już kumplami, którzy śmieją się z dawnych czasów.
Kier wysiadł z samochodu, podszedł do furtki i nie czekając na zaproszenie, wszedł na podwórko. Okna były zasłonięte, a jedyny ślad czyjejś obecności stanowiły psie ślady prowadzące tam i z powrotem od drzwi wejściowych.
Przedarł się przez śnieg i wdrapał się po trzech schodkach na ganek. O ścianę stały oparte dwie pary nart. Nacisnął dzwonek. Nic nie usłyszał, zapukał więc kilka razy. Jak na komendę odpowiedział mu pies, skowycząc, a potem szczekając jak oszalały. Po kilku chwilach drzwi się uchyliły. Stanęła w nich śliczna dziewczyna z krótkimi brązowymi włosami. Miała w uszach słuchawki. Ustawiła się w uchylonych
drzwiach, tak by zablokować wyjście podekscytowanemu zwierzęciu, które na widok nieznajomego zaczęło ujadać jeszcze bardziej…”
- Tytuł oryginalny: The Christmas List
- Język oryginalny: angielski
- Tłumacz: Bolińska-Gostkowska Ewa
- Kategoria: Literatura piękna
- Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
- Forma: powieść
- Rok pierwszego wydania: 2009
- Rok pierwszego wydania polskiego: 2010
Książka dostępna w księgarni internetowej Albertus w cenie 28.10
1 Trackback(i)
Zostaw komentarz
Zaloguj się, by móc komentować.