Angelo Solmi – Tragiczne wody
Autor: Jacek. Data: 29 cze 2011. Kategorie: Angelo Solmi, Literatura piękna
Tragiczne wody: Prawdziwa historia 16 statków, które nie powinny były zatonąć
„Piątego dnia na przeklętej tratwie było nie więcej niż 30 osób: dwóch żołnierzy, którzy ukradli częśd zapasu wina, stracono, umarł, między innymi, dwunastoletni chłopiec. Dni następowały po nocach z przeraźliwą monotonią, przerywaną tylko napadami szaleństwa, którym co jakiś czas ulegał ktoś z obecnych. Siódmego dnia, stwierdziwszy, że z dwudziestu siedmiu pozostałych tylko piętnastu może przetrwać, bo inni są bliscy śmierci, podjęto decyzję utopienia chorych i ciężko rannych: wśród nich biednej markietanki. Pozbycie się towarzyszy uratowało pozostałych, którzy, ogarnięci zgrozą i wyrzutami sumienia, postanowili wyrzucić całą broń do morza. Ostatnie dni były najbardziej bolesne: zbudowano pośrodku tratwy podwyższenie, na którym piętnastu rozbitków położyło się w oczekiwaniu na śmierć. Nikt nic nie mówił, wszystkich dręczyły odrażające wizje i przywidzenia. Nagłe pokazał się wielki biały motyl, potem inne, następnie mewa: ziemia musiała być blisko, ale nieprzezwyciężone odrętwienie ogarnęło tych ludzi na wpół nagich, z odpadającą płatami, spaloną słońcem skórą, poranionych, z oczami zapadniętymi i okrutnymi, żywe obrazy piekielnych potępieńców. Mimo to najsilniejsi ź nich, ci, którzy zachowali jeszcze jakiś przebłysk świadomości (Coudein, Corrdard, Savigny), podjęli ostatni wysiłek: na drewnianej deszczułce spisali swoje przeżycia, chcąc przekazać potomnym historię swej kalwarii.
Zaledwie skończyli przybijać deszczułkę do masztu, gdy po trzynaście dni trwającej agonii ujrzeli nagle przed sobą (był to 18 lipca) brygantynę „Argus”, która płynęła w stronę wraku „Meduzy”. Nieszczęśnicy zostali przyjęci na pokład, ale nie oznaczało to jeszcze końca ich cierpień. Wysadzeni na ląd w Saint-Louis w Senegalu, zostali zimno przyjęci przez gubernatora Schmaltza, który widział w nich niebezpiecznych świadków. Miejscowe władze angielskie okazały się nie lepsze: wysłały wszystkich do obozu jenieckiego w Dakarze, gdzie wiele jesz-r przeżyli, zanim udało im się wrócić do Francji.
Zresztą los tych, którzy znaleźli miejsce w szalupach (z wyjątkiem osób towarzyszących Schmaltzowi i de Chaumareys’mu), okazał się niewiele lepszy: wylądowawszy na wybrzeżach Sahary, musieli podjąć nie kończący się marsz skrajem pustyni, aby dotrzeć do siedzib Europejczyków. Wielu z nich, podobnie jak pięciu z piętnastu rozbitków z tratwy, zginęło na ziemi afrykańskiej. Jeśli chodzi o 17 osób, które zostały na „Meduzie”, po 52 dniach tylko trzy znaleziono przy życiu: pośród nich był zarządca kantyny, zwany „tata Meduza”, który potem, po przywiezieniu do Saint-Louis, zginął w tajemniczych okolicznościach w pobliżu bramy rezydencji gubernatora. Niektórzy sugerowali, jakoby Schmaltz miał coś wspólnego z tym zdarzeniem.”
Tytuł oryginalny: Acque tragiche
Język oryginalny:włoski
Tłumacz: Kralowa Halina
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura faktu
Forma:zbiór opowiadań/nowel
Rok pierwszego wydania:1975
Rok pierwszego wydania polskiego: 1980

Absoelulty first rate and copper-bottomed, gentlemen!
Esther | 1 paź 2011 | Odpowiedz